wtorek, 18 czerwca 2013

One shoot :)

Tego one- shoota(bo to chyba to) chciałam w pierwszej kolejności zadedykować Natalii, bez której nie byłabym taka jaka jestem... A blog by nie powstał. A nawet jakby jakimś cudem był, byłoby tyle błędów, że nie dałoby się tego zrozumieć. I w ogóle za wszystko...
A w drugiej kolejności wszystkim tym, którzy nie mogą się doczekać wakacji i końca szkoły. Więc m. in. również Natalii ;)
Nie wiem co jeszcze napisać, więc zaczynam...
_____________________________________________
Z pokoju na poddaszu dobiegała głośna muzyka i śpiew.Był to niewielki pokój obłożony boazerią, która poobklejana była zdjęciami, w większości koni i krajobrazów; kartkami z wierszami, złotymi myślami i nie wiadomo czym jeszcze. To przytulne pomieszczenie należało do Layli Dragon.Dziewczyna dała się porwać muzyce, którą puściła prawie na cały regulator. Gdyby zobaczył ją teraz ktoś, kto jej nie znał, pomyślałby, że zwariowała. Dziewczyna śpiewała i tańczyła jakiś nieokreślony taniec, a jej rude włosy podskakiwały w rytm jej kroków. Muzyka zagłuszała głosy dobiegające z dołu w rodzaju "wyłącz to", "Czego ty słuchasz?!" itp. Poszczególne piosenki kompletnie do siebie nie pasowały. Dominował rock, muzyka filmowa i coś przypominające reggae. Niektóre z utworów były bardzo stare, inne powstały niedawno. Layla była teraz w swoim własnym świecie, w którym czas płynie zupełnie inaczej. Przy cichszej piosence Layla usłyszała krzyki z dołu, a rzeczywistość zaczęła powracać. Zatrzymała muzykę i chwilę nasłuchiwała. Po jakimś czasie dołączył jeszcze jeden głos. Damski. Bardzo dobrze jej znany. Nagle w drzwiach pojawiła się jego właścicielka-Rose. Była ubrana w fioletowy T-shirt i krótkie, jeansowe spodenki.
- Hmmm.... Czemu mnie nie dziwi,że znowu nie dobierasz komórki?-powiedziała przyjaciółka, spoglądając na Laylę i uśmiechając się. Dziewczynę zawsze zadziwiała cierpliwość Rose, której jej samej zawsze brakowało.
-Sorry. Poczekaj na dole, a ja się ubiorę i przyjdę do ciebie..
-Będę w stajni czyścić Asami.
OK.
 * * * * * * * 
Layla, ubrana w jeansowe spodenki czerwoną bluzkę na ramiączkach zastała Rose w przedostatnim boksie po prawej stronie stajni. Czyściła ona Asami, która przy czarnowłosej była naprawdę zrelaksowana. Ruda weszła do siodlarni, w której były także szczotki, kopystki itp. Znajdowała się ona w miejscu ostatniego boksu po lewej. Wzięła to co trzeba i przeszła naprzeciwko.Przywitała się z Melodią i zaczęła ją czyścić.Po kilku minutach poszła po ekwipunek do siodlarni, gdzie spotkała Rose.
-Pojedziemy po Paisa, a potem nad jezioro. Co ty na to?
-Zgoda-odpowiedziała z uśmiechem Rose.
Dziewczyny szybko osiodłały konie i wyprowadziły je ze stajni.Jechały stępem, który z czasem przerodził się w kłus, a potem w galop.Zwolniły przy domu Rose

Po osiodłaniu klaczy, wyprowadziła ją przed stajnię. 
Przyjaciłóki wjechały do lasu.
-Pojedźmy po Paisa a potem nad jezioro.
-Zgoda.
Dziewczyny jechały teraz szybkim kłusem. Zatrzymały się przy domu Rose, która zeskoczyła z Asami i pobiegła po psa. Wsiadła na konia i obie przyspieszyły do kłusa. Piękny dalmatyńczyk dotrzymywał im kroku przez całą drogę, aż zatrzymały się przy jeziorze na skraju lasu.Słoneczne promienie odbijały się w jego przejrzystej tafli., tworząc niezapomniany widok, który urzekał zarówno Laylę, jak i Rose za każdym razem, gdy go widziały. Przyjaciółki stały na małym niby-podeście, niby- molo, wpatrzone w otaczający je krajobraz: lśniąca woda, kolorowe leśne kwiaty, drzewa, zachwycające swoją różnorodnością i łódka, która stała już od dłuższego czasu przycumowana do "molo". Nagle ktoś zepchnął Rose do wody. Dziewczyna, wyrwana z zamyślenia ze zdziwieniem spojrzała na przyjaciółkę. Jej uśmiech, mówiący coś w rodzaju " No co? Nie patrz tak na mnie!" wyjaśniał, kto jest tym "kimś". Layla wskoczyła do wody za przyjaciółką a następnie ich śladem poszedł Pais.
-Uknułaś to!- powiedziała Rose, śmiejąc się.
-Było warto. Nigdy nie zapomnę twojej miny.
Dziewczyny zaczęły się śmiać i chlapać wodą, poświęcając temu całą uwagę i zapominając o innych rzeczach. Bo w sumie po co ciągle myśleć co będzie później albo co już było. Nie lepiej cieszyć się tym co jest teraz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz